piątek, 11 stycznia 2013

Parówki

Dawno nie pisałem, zaniedbałem. Czas znowu wziąć się coś robić tu, z tej okazji napisałem wiersz, w czterech zwrotkach, trzynastozgłoskowcem. O jedzeniu parówek, bo o czym innym.




Pora ta już nadeszła, pomyślałem wtedy,
Cierpiąc jak zdjęty z krzyża, jak z trumny wyjęty.
Chwila nieunikniona, wyczekiwana jednak,
Z tym nikczemnym mięsiwem swe trzewia pojednać.

Parszywe ono strasznie, tak niewartościowe.
Najsmrodliwsze kawałki, odpadki kiszkowe,
Nieapetyczne chrząstki. Powinno odrzucać,
Jednak zje ją się chętnie, wcale nie dokucza.

O parówce ja mówię, paróweczce smacznej.
Ach, serdelku niebiański, zjem cię, wchłonę, wmlaszczę.

Nie sposobna wybrzydzać, nie mam możliwości
Przetwarzanej tak mocno nie cenić żywności.

*

Technologio obróbki produktów zwierzęcych,
Na ochłapy nie będę żałował pieniędzy,
Bo dzieło twe cudowne, działanie przedziwne,
Że z tych ochłapów robisz mięso tak zjadliwe.

Twa bohaterska walka, nieustanne trudy,
Energochłonna praca – chronią nas od zguby.
Miast po zjedzeniu mięsa wyrzucać odpadki,
To nimi swe kochane nakarmimy dziatki.

Nieważne, że to oczy, kopyta czy kiszki,
Nieważne czy to końskie, bydlęce lub myszki.

A nawet i z kosteczek – nie zrobię złej minki,
Gdy paczuszka mi rzecze – wieprzowe, ze świnki.

*

Już bulgocze rondelek, już woda gorąca,
Już w niej dwójka podłużnych paróweczek trąca
Nawzajem swe rumiane korpusiki tłuste,
A moje podniebienie gotowe na ucztę.

Widelcem wydobywam, na powierzchnię dźwigam,
Jak podbierakiem rybę, woda kapie, spływa
Po serdelczej skóreczce, jak po łusce pstrąga.
Saletry, konserwantów nozdrzami woń wciągam.

I dalej, między sosy: majonez i keczup,
Obok masełka, chleba, leży na talerzu.

Narzędzia me gotowe: nóż, widelec, zęby.
Gotowy na konsumpcję. Parówki do gęby!

*

Gryz pierwszy, drugi, trzeci, pienistą strukturę,
Trzonowcami swoimi zmieniam w mięsną chmurę.
Odrobinki różowe, konserwanty płyną
Do żołądka, do jelit, prowadzone śliną.

Wchodzi mięsko gładziutko, bez problemów niby,
Lecz coś mi nie pasuje, przeszkadza jak gdyby
Nie było daniem moim, nie tym co ja chciałem.
Jednak to są parówki co je zamawiałem!

Cudem jakim się dzieje, że serdel nie wchodzi?
Fałszywką ja się karmię? Kto takie coś zrodził?

Badam opakowanie. Czy to smaki nowe?
Nie, gdzieżby, żadne dziwy! Po prostu drobiowe...


Z dedykacją dla człowieka, na którego mówią Varmus, który to mi wygarnął, że nic tu się nie dzieje, a spytany o pomysł na temat posta, powiedział, że jedzenie parówek to dobry temat. I chyba mi nie uwierzył gdy mu powiedziałem, że zrobię to w formie jak Mickiewicz Pana Tadeusza napisał.

1 komentarz: