Zamiast pisać - czytałem. Dlatego zamiast czytać co napisałem, czytajcie o tym co nie ja napisałem. O komiksie "Domoutknięci". Pozwólcie, że wam opowiem o nim.
Głównym bohaterem jest Jan Jajcarz, trzynastoletni chłopiec siedzący w domu i oglądający filmy o przygodach Nicolasa Cage'a. Jako, że siedzi w domu, ze znajomymi rozmawia tylko na Gadu-Gadu i opowiada im o filmach o Nicolasie Cage'u, dlatego go nikt nie lubi, bo tak naprawdę nikt nie lubi Cage'a. Jego trójka znajomych, czyli Dawid Łaziński, Rózia Lalunia i Jadwiga Wueska także siedzi w domach, ale nie ogląda filmów z Nicolasem Cagem. Za to wszyscy zajmują się łapalogowaniem przedmiotów do swoich syjonizmów. Czy tam Pokédeksów. Nie pamiętam jak to się dokładnie zwie, ale trzynastolatki chyba tak robią, skoro w komiksie tak robią. Zamiast normalnie, jak ludzie, trzymać rzeczy w reklamówkach.
Później grają w grę. Gra nazywa się "Przdmieść" i jako iż jest to wersja beta, ma sporo bugów i psuje się cały świat. Dzieciaki muszą go naprawić, ale zamiast tego tylko siedzą i craftują itemki.
Ogólnie komiks ten opowiada o tym jak to nastolatki nie nadają się do ratowania świata oraz jakie fajne są szaroskóre orki, rodem z książek Tolkiena. Owe orki podobają się czytelnikom tak bardzo, że zaczynają oni naśladować ich zachowanie, przez co mają oni problemy na konwentach, bo inni zamiast przebywać z nimi wolą rozmawiać o filmach z Nicolasem Cagem.
Oceniam ten komiks na 2,5 kg płatków owsianych oraz 15 dag salami z zielonym pieprzem za ciekawą muzykę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz