czwartek, 30 sierpnia 2012

Nóż

Raz w telewizji oglądałem jakiś film. Nawet nie raz, ale tym jednym razem był tam taki koleś, zły chyba, który rozmawiał z kimś i wspomniał o swoim nożu. Powiedział, że to nóż, którym pierwszy raz zabił. Czy coś takiego. Mógł też powiedzieć, że pierwszy raz zabił i dostał wtedy ten nóż. W każdym razie przypomniało mi to kiedy to ja musiałem zabić by zdobyć swój pierwszy nóż.


Było to około 30 albo 50 lat temu. Szwecja, samo centrum Sztokholmu. Zima. Dookoła mnie tylko drzewa i las. Głucha, nieprzedarta puszcza.
Kiedy nagle zza jednego z kwitnących jarzębów wyskakuje wysoki na trzy metry niedźwiedź! A ja uzbrojony tylko w słoik majonezu.
Stoimy naprzeciw siebie i mierzymy się wzrokiem. Nagle niedźwiedź wyciąga nóż! Biegnie na mnie!


Nasze starcie było brutalne, dookoła walały się tylko resztki niedojedzonego majonezu oraz włosy z klaty niedźwiedzia. Odprawiłem mu należyty pogrzeb, godny prawdziwego wojownika jakim był. Do dziś spoczywa pod owym jarzębem, a zorganizowana przeze mnie delegacja z Puszczy Solskiej co roku odwiedza jego grób i składa na nim świeże kwiaty.

Po tym wydarzeniu moje życie już nigdy nie było takie samo. Straciłem swój słoik majonezu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz