Znajomy mój jeden miał rybny staw, z karpiami. Całkiem dobry, nie zamulony, więc karpiki nie smakowały błotem, jak to często bywa u innych. Jednak na drodze rozwoju tego biznesu pojawiły się pewne przeszkody...
niedziela, 31 marca 2013
Ikra
Białe święta są, trzeba by więc napisać coś o białym honorze i białej dumie o karpiu, rybie świątecznej niczym renifer. A nawet i dwa renifery, polane żurawinowym sosem.
Znajomy mój jeden miał rybny staw, z karpiami. Całkiem dobry, nie zamulony, więc karpiki nie smakowały błotem, jak to często bywa u innych. Jednak na drodze rozwoju tego biznesu pojawiły się pewne przeszkody...
Znajomy mój jeden miał rybny staw, z karpiami. Całkiem dobry, nie zamulony, więc karpiki nie smakowały błotem, jak to często bywa u innych. Jednak na drodze rozwoju tego biznesu pojawiły się pewne przeszkody...
sobota, 9 marca 2013
Walki
Z chwilowego nieżycia powracam po
sesji i piszę dalej. O zdarzeniach na świecie.
Zdarzenia to czasem zadziwiają. A
czasem nie, wtedy nie ma o czym pisać. Jak o ostatniej bitwie zakonu
Salezjan z rodem Gąsieniców na polach trójmiejskich. Przyszły
dwie hołoty, załadowały armaty saletrą (potyczka niskobudżetowa,
brak funduszy na czarny proch), coś postrzelali, coś się potłukli,
Gąsienice padli pod uderzeniem zakonników (nic dziwnego, górale,
to przyzwyczajeni bardziej do walki na halach, na górskim
powietrzu), Salezjanie paszporty Polsatu zgarnęli. Nie ma co więcej
pisać, dlatego nie o tym dzisiaj.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)